Akwarium dla piranii czerwonych? To możliwe!

Akwarium dla piranii czerwonych? To możliwe!

Okiem eksperta Komentarzy: 0

Czy dlatego, że żywimy nieodpartą chęć zaimponowania sobie, rodzinie, przyjaciołom albo sąsiadom? Czy zatem nasze zakrojone na szeroką skalę przedsięwzięcie będzie podyktowane jedynie czystym snobizmem? Czy może – patrząc z innej strony – okaże się związane potrzebą dowartościowania siebie, jak to często zdarza się w przypadku posiadaczy groźnych ras psów bojowych? Czy może jest zupełnie inaczej – chcemy się oto sprawdzić w chowie i hodowli jakiegoś gatunki (gatunków?) piranii, bo jesteśmy akwarystami z krwi kości, już jakiś czas temu połknęliśmy bakcyla akwarystyki, kieruje nami potrzeba ciągłego rozwoju na niwie tego hobby i pozostajemy otwarci na nowe akwarystyczne wyzwania. Czy wreszcie najzwyczajniej w świecie fascynuje nas ta wyodrębniona z ryb kąsaczokształtnych (Characiformes) grupa, która klasyfikowana jest w randze rodzimy Serrasalmidae lub podrodziny Serrasalminae.

Nie trzeba chyba nikomu wyjaśniać, że dopiero dwa ostatnie podejścia czy postawy należą do tych najbardziej właściwych, najbardziej w świecie ichtiologów poważanych i godnych aprobaty.

Pirania piranii nierówna

Oczywiście pirania piranii nierówna. Szacuje się, że obecnie w Ameryce Południowej występuje około 70-80 gatunków piranii. Jednak wciąż odkrywane są nowe gatunki i odmiany geograficzne, dlatego systematyka tych ryb wciąż pozostaje przedmiotem licznych dyskusji i rewizji. Najbardziej osławione, odpowiedzialne – by tak rzec – za reputację całej grupy, są piranie (czy też „piraje”, jak je kiedyś nazywano) skupione w rodzajach Pygocentrus i Serrasalmus. Określane niekiedy mianem „piranii prawdziwych” czy „piranii właściwych”, słyną one z drapieżności i ataków grupowych na upatrzone ofiary. Niektóre z nich można wręcz uznać za realnie niebezpieczne dla człowieka. Ale inne są oportunistami pokarmowymi, pełniącymi w środowisku naturalnym ważne funkcje sanitarne, a jeszcze inne – wyspecjalizowanymi roślinożercami. Na przykład popularne piranie paku przystosowały się do rozłupywania twardych łupin tropikalnych owoców i nasion, a Catoprion mento zaliczany jest do lepidofagów. Co to znaczy? Powiedzmy, że jego polskojęzyczna nazwy zwyczajowa, łuskożer, nie pozostawia tu żadnych złudzeń – należy on bowiem do ryb odżywiających się płetwami i łuskami innych ryb.

Wniosek, jaki z powyższego akapitu płynie dla akwarystów, jest niepodważalny: zbiornik powinniśmy często zakładać z myślą o chowie jednego gatunku. Niejednokrotnie zaś musimy to zrobić dla pojedynczego osobnika. I jemu, i tylko jemu, poświęcić osobne akwarium!

Ryba – symbol

Nie da się ukryć, że Pygocentrus nattereri, czyli pirania czerwona, a inaczej: pirania Natterera, to ryba symboliczna dla całej rodziny. Spotkać ją można w królowej rzek, czyli Amazonce wraz z jej dopływami. W ramach południowoamerykańskiego matecznika występuje też w dorzeczu Parany, Paragwaju i Essequibo.

To najpopularniejsza, najszerzej i najłatwiej dostępna w dobrych sklepach zoologicznych przedstawicielka piraniowatych. Ma ona charakterystyczny, złowieszczy wygląd – z unieruchomioną górną szczęką i wystającą, jakby wydętą żuchwą. Jej paszcza skrywa imponujący garnitur zębów – w toku ewolucji przystosowanych  do błyskawicznego rozrywania twardej skóry i wgryzania się w miękkie tkanki ofiar. Ostre jak chirurgiczny skalpel, spiczasto zakończone, stożkowate – takie zęby, typowe dla mięsożerców z rodziny Serrasalmidae zostawiają potem trudno gojące się rany.

Pirania czerwona może osiągnąć maksymalnie 50 cm długości. Ale takie osobniki występują w środowisku naturalnym – w akwariach największe sztuki miewają zwykle 28-30 cm długości.

Jak każdy drapieżca, Pygocentrus nattereri ma niewiarygodnie wyczulone zmysły. Podniecająco na piranię działa zwłaszcza krew rozprzestrzeniająca się w toni wodnej. Jej woń powoduje, że ryba, która wydawała się dotąd nieczuła i ospała, stojąca nieruchomo w toni wodnej, w okamgnieniu zamienia się w krwiożerczą bestię. Ale też odbiegający od normy ruch w wodzie – czy będzie to zaplątana i nienaturalnie trzepocząca się wśród roślin przedstawicielka własnego gatunku, czy wpadający do rzeki duży owad lub ptak, czy wreszcie płynący i zachłystujący się wodą człowiek – może stymulować zachowania podobne. Indianie z dżungli amazońskiej są przekonani, że tylko otwarta rana, z której sączy się krew, może pobudzić piranie do ataku. Jednak wielu innych spośród miejscowych tuż przed kąpielą lub pracą w rzece namaszcza swe ciała wyciągiem z tropikalnych ziół.

Akwarium dla piranii czerwonych

Czy wobec tego, co zostało powiedziane wyżej, bezpiecznie jest trzymać stadko Pygocentrus nattereri w akwarium? Owszem, ale trzeba spełnić kilka warunków. Przede wszystkim podczas karmienia oraz wszelkich prac porządkowych i konserwacyjnych należy pamiętać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Niektórzy hobbyści wzuwają specjalne druciane rękawiczki, chroniące dłoń wraz z przedramieniem. Inni – do uprzednio obficie nakarmionych ryb – podchodzą ze spokojem, ale bacznie obserwują sytuację w zbiorniku.

Bo trzeba wiedzieć, że generalnie piranie to ryby tchórzliwe i lękliwe. Z bojaźnią i drżeniem reagują na zdjęcie pokrywy z akwarium czy nagłe doświetlenie zbiornika. Dla ich komfortu i ze względu na ich dobrostan zaleca się zastosowanie symulacji wschodów i zachodów słońca, by promienie światła przenikały toń wodną stopniowo, a nigdy nagle.

Również na proces odmulania podłoża czy ścierania z szyb glonów reagują nerwowo – potrafią kłaść się pokotem na piasku lub chować wśród dekoracji, roślin i w najciemniejszym kącie akwarium.

Jakkolwiek zdarza się trzymanie piranii czerwonej w pojedynkę – jedynie w towarzystwie dużych i silnych ryb z Ameryki Południowej i Ameryki Centralnej (pielęgnic i sumów), ale nie jest to rozwiązanie korzystne.  Pirania jawi się wówczas jako zwierzę potulne i niegroźne. Ale w takiej konfiguracji – jako „singielka” – ani nie chowa się najlepiej, ani nie można zaobserwować charakterystycznych dla niej naturalnych zachowań. Pamiętajmy bowiem, że w naturze to typowa ryba stadna, wiodąca w ciekach wodnych Amazonii żywot niemal ławicowy.

W warunkach domowych należy ten fakt uszanować i nie tylko zapewnić gatunkowi odpowiednią przestrzeń życiową (za najmniejszą dopuszczalną pojemność zbiornika uznaje się obecnie 500 l, podczas gdy długość minimalna nie powinna być mniejsza niż 200 cm), ale i zagwarantować chów w grupie złożonej przynajmniej z pięciu-siedmiu osobników.

Oczywiście prawdziwe i oryginalne piękno piranie czerwone ukazują w stadzie składającym się z kilkunastu przedstawicielek własnego gatunku, ale to już jest wariant dla posiadaczy akwariów o 350-centymetrowej długości.

Warunki w zbiorniku

Woda w akwarium powinna być klarowna – dobrze natleniona i wydajnie przefiltrowana. Naddana filtracja – w postaci sumpa, bądź przynajmniej dwóch dużych filtrów kanistrowych – jest nie tylko wskazana, ale wręcz nieodzowna. Dlaczego? Bo wszystkie piraniowate to ryby szczególnie brudzące – nie tylko jedzą niechlujnie, nie tylko rozszarpują mięso, którego drobiny dryfują potem w wodzie, ale mają na dodatek obfitą przemianę materii. W krótkim czasie mogą więc przyczynić się do znacznego pogorszenia jakości wody. A prawidłowy rozwój i wybarwienie zapewni naszym podopiecznym ciecz o minimalnym stężeniu azotanów, o odczynie lekko kwaśnym i miękka – od 6°dH do 10°dH.  Jednak z drugiej strony, możliwe okazuje się przetrzymywanie piranii czerwonych, poza okresem tarła i rozrodu, w wodzie dużo twardszej, dochodzącej nawet do 20° twardości ogólnej. Odczyn powinno się co jakiś czas kontrolować i utrzymywać w granicach 5,5–7,5 pH. Wreszcie temperatura wody nie powinna wychylać się poza granice 22°C–28°C.

W roli podłoża sprawdzi się zarówno piasek, jak i żwir o stosunkowo drobnej frakcji ziaren, które muszą być pozbawione ostrych krawędzi. Zbiornik powinien być tak zaaranżowany, by obfitował w kryjówki z korzeni, konarów i gałęzi (można użyć dekoracyjnych modułów z żywic samoutwardzalnych typu „Amazonia”), i żeby w jego kątach, a także częściowo wzdłuż tylnej ściany akwarium rozrastały się w kępach mocne i wytrzymałe rośliny naczyniowe (amazonki, żabienice, bakopy, nurzańce, krynie tajlandzkie itd.).

Światło winno być umiarkowane i rozproszone, najlepiej dające słabo i mocniej oświetlone (warto w tym celu umieścić na powierzchni wody rośliny pływające – na przykład piscję rozetkową). Nadmierne oświetlenie całości zbiornika zwiększy stres u naszych podopiecznych i wzmoże jeszcze ich przyrodzoną płochliwość.

Karmienie piranii

Że pirania czerwona jest zadeklarowanym mięsożercą, wie chyba każdy. Nie każdy podejrzewa jednak, że ryby te – w zależności od warunków panujących w naturze (pora deszczowa/pora sucha) i dostępności określonego rodzaju pokarmu – są w istocie pokarmowymi oportunistami, zjadającymi w naturze również nasiona, owoce i miękkie pędy roślin. W akwarium ryby te skarmiać można zarówno pokarmem żywym, jak i mrożonym (doprowadzonym wszakże do temperatury pokojowej). Całe ryby i duże filety, a od czasu do czasu kurczaki, konina i wołowina – to pokarm właściwy. Zdarza się przecież, że czatujące w rzekach Ameryki Południowej piranie stanowią zagrożenie do schodzących do wodopoju zwierząt hodowlanych, a także dzikich tapirów czy jeleni. Sytuacja taka ma miejsce zwłaszcza podczas suszy, kiedy wygłodzone ryby, zostają na płytkich rozlewiskach odcięte od głównego nurtu rzeki. Przy czym nadmiar lipidów pochodzących od zwierząt stałocieplnych nie jest prawidłowo metabolizowany i może się odkładać w ich organach wewnętrznych, prowadząc  nawet do ich upośledzenia i degeneracji. Najlepszym pokarmem dla młodych jest oczywiście rozdrobnione mięso rybie. Przy czym podawanie małych karasi i złotych rybek niesie za sobą ryzyko zarażenia piranii pasożytami (żywe ryby trzeba przed podaniem poddawać kwarantannie w osobnym zbiorniku). Od czasu do czasu warto zaserwować kryla, krewetki, małże, rosówki i dendrobenę (dżdżownice kalifornijskie). Jako suplementacja diety sprawdza się wysokoproteinowa karma w granulacie z dodatkiem spiruliny (co sam wypróbowałem). Do suchego pokarmu w pałeczkach lub granulkach należy wszakże piranie przyzwyczaić.

Piranie czerwone w akwarium towarzyskim?

Miłośnicy tego gatunku stosują niekiedy rozwiązanie na pierwszy rzut oka szokujące, a z pewnością dla oczu laika – paradoksalne. Otóż wspólnie ze stadem dorosłych i mięsożernych piranii trzymają w jednym zbiorniku kilkadziesiąt neonów Innesa (Paracheirodon innesi). Jak to możliwe, że drobne i fluorescencyjnie barwne, a więc widoczne z daleka kąsaczokształtne nie są atakowane?

Według dawnej teorii uważano, że światło odbijane przez fluorescencyjne rybki powoduje strach drapieżników. Dziś przyjmuje się, że neony są „niezauważane”, gdyż stanowiłyby dla żywiących się kalorycznym mięsem piranii nazbyt mikrą przekąskę. Na podobnej zasadzie w zbiornikach z Pygocentrus nattereri współżyją nieraz inne kąsaczokształtne lub karpiokształtne, a nawet dzikie żyworódki pokroju Chapalipchthys pardalis. Warunkiem jest to, że piranie są już wyrośnięte i nie oglądają się z apetytem za małymi rybkami, a ich towarzysze z kolei muszą być gabarytowo skromni.

Natomiast agresywne reakcje mogą zachodzić (i nierzadko zachodzą) wewnątrz grupy gatunkowej. Wygłodzone piranie potrafią skakać sobie do oczu (dosłownie), atakując nie tylko najsłabszą sztukę, ale podgryzając siebie wzajemnie. Szczególnie narażone na ataki są wystające fragmenty ich ciał – płetwy, grzbiet i część brzuszna. Zdarza się również, że podczas karmienia, w amoku chwytania zdobyczy, odgryzieniu ulegają wargi i fragmenty pysków. Na szczęście szybko, jeśli tylko nie zapomnimy o obfitym i regularnym karmieniu, następuje rekonstrukcja ubytków: wyżarte miejsca zdumiewająco prędko się zabliźniają.

Do grupy zadomowionych piranii, u których wytworzyły się już więzi, a przynajmniej pewien rodzaj hierarchii stadnej, nie wolno oczywiście dokwaterowywać kolejnych, nieco mniejszych gabarytowo osobników, gdyż czeka je marny los.

Rozród w akwarium

Dojrzałość płciową piranie czerwone osiągają w akwarium już po przekroczeniu około 16-17 cm długości (niekiedy nawet zanim osiągną 15 cm) i są najczęściej rozmnażanymi przedstawicielkami rodziny Serrasalmidae w niewoli. Zbiornik tarliskowy nie może być ciasny – zresztą najlepsze efekty uzyskuje się, kiedy para dobierze się samorzutnie w akwarium macierzystym spośród większej gromadki  ryb. Obrany przez samca i samicę rewir lęgowy jest od razu zaciekle broniony. Warto wtedy nieco akwarium przyciemnić, a wodę intensywnie natleniać. Samiec wykopuje dołek w piasku, a samica składa do kilku tysięcy ziaren ikry – zwykle przyklejonej do korzeni roślin, z której zazwyczaj po 2-3 dobach wylęgają się larwy. Może się tak zdarzyć, że w okresie tarła, pięknie dotąd wyglądający zbiornik „roślinny” radykalnie zmieni swe oblicze – ryby czyszczą bowiem okolicę i wycinają „w pień” całą roślinność w pobliżu gniazda, uważnie pilnowanego teraz przez samca (to on kręci młynki, wachlując płetwami ziarna ikry, by jak najlepiej zostały natlenione).

Po wylęgnięciu i zresorbowaniu woreczków żółtkowych narybek karmimy kilka razy dziennie. Najlepiej zooplanktonem. Musi zdawać sobie sprawę, że narybek rośnie dość szybko, lecz nierównomiernie. Początkowo samiec opiekuje się potomstwem, niekiedy w trudzie wychowawczym wspiera go samica. Jednak akty kanibalizmu wśród „przedszkolaków” – jeśli w porę nie będziemy ich rozdzielać podług wzrostu – wydają się nieuniknione.

Przestroga na koniec

Piranie to ryby dla odpowiedzialnych akwarystów. Niestety zdarza się, że – osiągając docelowe rozmiary – zaczynają się nudzić ich właścicielom. W Czechach piranie już figurują w atlasach miejscowej ichtiofauny, u nas wędkarze coraz częściej chwytają je na sztuczne przynęty. Słusznie więc ichtiolodzy i rybacy biją na alarm – bezmyślnie wpuszczanie do polskich wód drapieżców i wszystkożerców z Amazonii to pogwałcenie zasad zdrowego rozsądku, brak wyobraźni cechujący akwarystów, którzy niegodni są tego miana, zaś przede wszystkim łamanie prawa, czyli przekraczanie ustawy o ochronie gatunków rodzimych. Piranie są bowiem rybami dość odpornymi i stosunkowo łatwo adaptują się i aklimatyzują w nowych typach wód. W Polsce spotkano je już w kilku miejscach – tam, gdzie zbiorniki naturalne bądź sztuczne zasilane były wodą ciepłowniczą, i gdzie temperatura, nawet zimą, nie spadała poniżej 16°C.

 

 

 

Komentarze

Artykuł jeszcze nie ma dodanego żadnego komentarza. Bądź pierwszy!

Dodaj swój komentarz

captcha